Dominik Art Projects

Exhibitions

english

Miroslav Tichý

Warianty Stylu

2009.05.09 - 2009.05.30

wystawa odbywa się w ramach Miesiąca Fotografii w Krakowie 2009

Pavel Vančát kurator wystawy (z "Warianty stylu", 2009)

Kiedy wiosną roku 2006 przygotowywałem retrospektywę Tichego w Domu Sztuki Miasta Brna i kończyłem pisać tekst do jego monografii, która ukazała się w wydawnictwie Torst, starałem się unikać jednoznacznych sądów. Im bardziej zagłębiałem się wówczas w źródła, a przede wszystkim w kyjovskie środowisko autora, tym bardziej casus Miroslava Tichego jawił mi się jako splot wielu równoległych historii i opowieści. Od tej pory wiele z nich stało się już powszechnie znane, o innych zaś niemal zapomniano. Właśnie dlatego zdecydowałem się zaprojektować pierwszą wystawę Tichego w Polsce trochę inaczej niż tylko jako kolejną ekspozycję wywiedzioną z jego wielkich retrospektyw, które obeznanemu widzowi oferują co prawda spotkanie z artystycznym oryginałem, jednak nie są w stanie go zbytnio zaskoczyć. Zamiast tego chciałbym choćby wstępnie zarysować odmienną linię dzieła Tichego, udokumentowaną dotychczas tylko w minimalnym stopniu.(...)

(...) Niewiarygodny sukces medialny Miroslava Tichego to frapująca historia, w której cudownie objawiony artysta postawiony zostaje w roli apostoła, którego czczą i którym inspirują się największe gwiazdy sztuki współczesnej. Owo skuteczne, „aktualizujące” wyrwanie z kontekstu (choć wskazuje na liczne interesujące związki z nurtami konceptualnymi) przemilcza jednak inne strony owej historii. Przemilcza to, co było na początku; to, z czego Tichý od połowy lat czterdziestych wyrastał jako artysta, fundament jego twórczości (zarówno w sensie pozytywnym, jak i negatywnym) i czego nie wyrzekł się do dziś. Medialna historia przemilcza w ten sposób pewną deprywację, pewną formę wewnętrznego artystycznego zwrotu, który najpierw całkowicie oddalił Tichego od wczesnych współtowarzyszy, aby w pięćdziesiąt lat później, wskutek zbiegu specyficznych okoliczności, doprowadzić do jego wejścia na orbitę galerii i muzeów całego świata.(...)

(...) Dopiero dzięki skrupulatnym badaniom i połączeniu wszystkich części dzieła Tichego stopniowo wyłania się możliwość docenienia go nie tylko jako ekstrawaganckiego dziwaka pozbawionego korzeni, lecz także jako artysty, który wybrał dla siebie drogę prowadzącą daleko od wszystkiego, czego moglibyśmy się wówczas spodziewać. Pozostaje jedynie zachwyt nad nieskończonością, a jednocześnie kruchością indywidualnej swobody, której w rzeczywistości nie da się opisać – właśnie dlatego, iż jest ona w najwyższym stopniu indywidualna. Możemy postrzegać ją z bliska i próbować zrozumieć, nigdy jednak nie możemy jej osądzać, lecz tylko w zdumieniu śledzić jej paralele i przecięcia.